Uzasadnienie
Wyrokiem z dnia 16 maja 2023 r. sygn. akt VI SA/Wa 37/23 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę S. Sp. z o.o. z siedzibą w R. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia 24 listopada 2022 r. nr 599/12/2022/Ub w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Ze skargą kasacyjną od powyższego wyroku wystąpiła S. Sp. z o.o. z siedzibą w R., zaskarżając ten wyrok w całości, wnosząc o jego uchylenie w całości, przekazanie sprawy w całości do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie oraz zasądzenie na jej rzecz kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa radcy prawnego według norm przepisanych.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucono:
- 1. Naruszenie przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy, tj. naruszenie art. 1 § 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. Prawo o ustroju sądów administracyjnych w zw. z art. 7, 77 § 1 oraz art. 80 k.p.a. poprzez zaniechanie przez Sąd wnikliwej kontroli legalności zaskarżonej decyzji oraz poprzez zebranie, rozpatrzenie oraz dokonanie przez WSA oceny materiału dowodowego wbrew regułom wynikającym z art. 7, 77 § 1 oraz art. 80 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz. U. z 2016 r., poz.
- 23) – poprzez zaniechanie oceny treści umowy stron (czyli skarżącej i uczestnika) zgodnie z jej treścią i przepisami prawa materialnego.
- 2. Naruszenie prawa materialnego poprzez:
- a) niewłaściwe zastosowanie przepisów art. 750 Kodeksu cywilnego, art. 627 k.c. oraz art. 65 § 1 i § 2 k.c. poprzez bezpodstawne zakwalifikowanie czynności wykonawcy dzieła (uczestnika) na rzecz zamawiającego (skarżącej), jako czynności do których mają zastosowanie przepisy dotyczące zlecenia (art. 750 – umowy o świadczenie usług),
- - podczas gdy treść umowy stron, odpowiadającej jej czynności wykonawcze oraz dodatkowo wola stron wskazywały na zawarcie umowy o dzieło (art. 627 k.c.) w miejsce przyjętej przez WSA podstawy prawnej w postaci art. 750 k.c.,
- b) błędną wykładnię art. 627 k.c. poprzez bezpodstawne przyjęcie, że przedmiotem zainteresowania płatnika (skarżącej) było wykonanie określonych czynności a nie ich rezultat,
- - podczas gdy zgodnie z prawidłową wykładnią tego przepisu czynności wykonawcze umowy stron odpowiadały normatywnej konstrukcji umowy o dzieło,
- c) naruszenie art. 750 k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, polegające na jego zastosowaniu do umowy stron,
- - podczas gdy treść umowy stron, odpowiadającej jej czynności wykonawcze oraz wola stron wskazywały na zawarcie umowy o dzieło do której winien być zastosowany art. 627 k.c.,
- d) błędną wykładnię art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez bezpodstawne przyjęcie, że w tym przypadku strony nie mogły przejawić woli zawarcia umowy o dzieło,
- - podczas gdy zgodnie z prawidłową wykładnią tego przepisu zgodny zamiar stron opiera się na rzeczywistych, uzgodnionych intencjach stron co do skutków prawnych, które mają nastąpić w związku z zawarciem umowy, w tym przypadku umowy o dzieło.
Odpowiadając na skargę kasacyjną organ administracji wniósł o jej oddalenie i zasądzenie od skarżącego na jego rzecz kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje
Skarga kasacyjna nie jest zasadna i nie zasługuje na uwzględnienie.
Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, a mianowicie sytuacje enumeratywnie wymienione w § 2 tego przepisu. Skargę kasacyjną, w granicach której operuje Naczelny Sąd Administracyjny, zgodnie z art. 174 p.p.s.a., można oprzeć na podstawie naruszenia prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie oraz na podstawie naruszenia przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Zmiana lub rozszerzenie podstaw kasacyjnych ograniczone jest natomiast, określonym w art. 177 § 1 p.p.s.a. terminem do wniesienia skargi kasacyjnej. Rozwiązaniu temu towarzyszy równolegle uprawnienie strony postępowania do przytoczenia nowego uzasadnienia podstaw kasacyjnych sformułowanych w skardze.
Wywołane skargą kasacyjną postępowanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym podlega więc zasadzie dyspozycyjności i nie polega na ponownym rozpoznaniu sprawy w jej całokształcie, lecz ogranicza się do rozpatrzenia poszczególnych zarzutów przedstawionych w skardze kasacyjnej w ramach wskazanych podstaw kasacyjnych. Istotą tego postępowania jest bowiem weryfikacja zgodności z prawem orzeczenia wojewódzkiego sądu administracyjnego oraz postępowania, które doprowadziło do jego wydania.
Ze skargi kasacyjnej wynika, że spór prawny w rozpatrywanej sprawie dotyczy oceny prawidłowości stanowiska Sądu I instancji, który kontrolując zgodność z prawem decyzji Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia stwierdził, że niewadliwie przeprowadzone przez organ administracji ustalenia faktyczne uzasadniały przyjęcie ich za podstawę wyrokowania w rozpatrywanej sprawie, zaakceptowanie dokonanej na ich podstawie oceny, że do umów zawartych przez stronę skarżącą z uczestnikiem postępowania – zważywszy na ich przedmiot, którym była usługa wymiany lin nośnych we wskazanych w tym umowach urządzeniach górniczych (w [...], [...], [...] I, [...], [...], [...]) – należało stosować przepisy dotyczące umowy zlecenia, albowiem były to umowy o świadczenie usług, nie zaś umowy o dzieło, co uzasadniało wniosek, że z tytułu wykonywania tychże umów uczestnik postępowania podlegał, w okresach wskazanych w kontrolowanej decyzji, obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego.
Skarga kasacyjna, której zarzuty wyznaczają, zgodnie z zasadą dyspozycyjności, granice kontroli zgodności z prawem zaskarżonego wyroku nie uzasadnia twierdzenia, że rezultat tej kontroli powinien wyrazić się w krytycznej ocenie tego wyroku, której konsekwencją powinno być jego uchylenie.
Wobec istoty spornej w sprawie kwestii, która wymaga odpowiedzi na pytanie odnośnie do podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu – jak nakazuje to, w warunkach nim pokreślonych, art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – albo niepodlegania temu ubezpieczeniu przez uczestnika postępowania we wskazanych w zaskarżonej decyzji okresach w związku z wykonywaniem pracy na podstawie zawartych ze stroną skarżącą wyżej przywołanych umów trzeba stwierdzić, że zgodności z prawem zaskarżonego wyroku nie podważa zarzut adresowany wobec ustaleń faktycznych stanowiących podstawę wydanego w sprawie rozstrzygnięcia oraz wobec oceny dowodów stanowiących podstawę tychże ustaleń (pkt 1 petitum skargi kasacyjnej).
Zwłaszcza, gdy – i abstrahując już nawet od znaczenia konsekwencji wynikających z art. 174 pkt 2 w związku z art. 176 p.p.s.a. (por. np. wyroki NSA z dnia: 21 stycznia 2015 r., sygn. akt II GSK 2162/13; 27 listopada 2014 r., sygn. akt I FSK 1752/13; 10 października 2014 r., sygn. akt II OSK 793/13) oraz rozumienia pojęcia "wpływu", o którym jest mowa w art. 174 pkt 2 p.p.s.a., a mianowicie istnienia związku przyczynowego pomiędzy uchybieniem procesowym podniesionym w zarzucie skargi kasacyjnej a wydanym w sprawie zaskarżonym orzeczeniem, który jakkolwiek nie musi być realny (uchybienie mogło mieć istotny wpływ), to jednak musi uzasadniać istnienie hipotetycznej możliwości odmiennego wyniku sprawy, co wymaga uprawdopodobnienia istnienia wpływu zarzucanego naruszenia na wynik sprawy, a więc oznacza obowiązek wykazania oraz uzasadnienia, że następstwa zarzucanych uchybień były na tyle istotne, że kształtowały lub współkształtowały treść kwestionowanego orzeczenia, a w sytuacji, gdyby do nich nie doszło, wyrok sądu administracyjnego I instancji byłby (mógłby być) inny – wobec konstrukcji oraz uzasadnienia tego zarzutu podkreślić, że ustaleń faktycznych nie można i nie należy jednak mylić z ich prawną oceną.
Jeżeli tak, to zarzut zmierzający do wykazania braku prawidłowości ustaleń faktycznych oraz braku prawidłowości ich oceny, nie może być uznany za skuteczny, albowiem kwestionując ocenę Sądu I instancji – a co za tym idzie również organu administracji publicznej – odnośnie do prawnego charakteru spornych w sprawie umów, na podstawie których uczestnik postępowania świadczył na rzecz strony opisaną w nich pracę, strona niezasadnie upatruje wadliwości tej oceny w naruszeniu przepisów art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 k.p.a. nie wyjaśniając przy tym w sposób w jaki należałoby tego oczekiwać – nic takiego nie wynika bowiem ze skargi kasacyjnej (zob. s. 2 – 3) – na czym miałoby polegać naruszenie przez Sąd I instancji wskazanych przepisów prawa i rekonstruowanych na ich podstawie wzorców kontroli legalności zaskarżonej decyzji.
Wobec tego, że postępowanie administracyjne w rozpatrywanej sprawie było prowadzone w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, zaś art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych stanowi, że obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi, to za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że przedmiot tego postępowania wyznaczała norma prawa materialnego rekonstruowana z przywołanego przepisu, w relacji do której, normy procesowe mają wyłącznie instrumentalny charakter. Wskazana norma materialnoprawna wyznaczała więc ramy oraz zakres postępowania wyjaśniającego w rozpatrywanej sprawie oraz koniecznych do przeprowadzenia w tym postępowaniu ustaleń.
Jeżeli za fakt należałoby uznać zdarzenie, zjawisko lub sytuację, które miały miejsce, to wobec przedmiotu rozpatrywanej sprawy oraz wobec jej okoliczności, które przyjęte zostały przez Sąd I instancji za podstawę wyrokowania, za "fakt" w przywołanym tego słowa rozumieniu należałoby uznać fakt zawarcia przez stronę skarżącą z uczestnikiem postępowania przywołanych powyżej umów, na podstawie których uczestnik postępowania świadczył na rzecz strony opisaną w nich pracę, a także fakt wypłaty wynagrodzenia.
Inną natomiast i sporną w sprawie kwestią jest to, czy wymienione umowy były w rozumieniu przepisów obowiązującego prawa umowami o dzieło – jak twierdzi strona skarżąca – czy też charakteru takiego nie miały, jak w ślad za organem administracji publicznej przyjął Sąd I instancji uznając, że umowy te były umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, co stanowi ocenę formułowaną na tym etapie procesu stosowania prawa, który wiąże się z potrzebą przeprowadzenia zabiegu wymagającego ustalenia źródła rekonstrukcji normy prawnej, klaryfikacji znaczeń, ustalenia ich sensu normatywnego, a następnie kwalifikowania danego faktu z punktu widzenia konkretnej i adekwatnej normy prawnej (co w rozpatrywanej sprawie odnosiło się do oceny prawnego charakteru spornych umów) oraz ustalenia konsekwencji tejże kwalifikacji.
Jeżeli przywołane powyżej fakty o prawnie istotnym znaczeniu znajdują swoje odzwierciedlenie w materiale dowodowym znajdującym się w aktach sprawy, a dowody te stanowiły podstawę przeprowadzonych w sprawie ustaleń, to zarzut adresowany wobec faktycznych podstaw wydanego w sprawie rozstrzygnięcia trzeba uznać za nieuzasadniony.
Ponownie podkreślając, że sporną w sprawie kwestią nie są fakty, lecz prawna ich ocena – a mianowicie, czy wymienione umowy były w rozumieniu przepisów obowiązującego prawa umowami o dzieło, czy też charakteru takiego nie miały – w odpowiedzi na zarzuty z pkt 2 lit. a) oraz lit. d) petitum skargi kasacyjnej trzeba podkreślić, że kontrolując zgodność z prawem decyzji administracyjnej wydanej w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego Sąd I instancji – wbrew oczekiwaniom strony skarżącej – nie był zobowiązany, aby legalność tej decyzji kontrolować z pozycji art. 65 § 1 i § 2 k.c. oraz przy uwzględnieniu określonych nim kryteriów, a mianowicie zasad współżycia społecznego, ustalonych zwyczajów, czy też zgodnego zamiaru stron umowy oraz jej celu, czy też – co również trzeba podnieść – z pozycji wyznaczonych art. 3531 k.c., który jakkolwiek stanowi, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, to jednak z tym zastrzeżeniem – co ma zasadnicze znaczenie – aby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego.
Przywołana regulacja prawna jednoznacznie i wprost odnosi się do reguł wykładni oświadczeń woli, co jakkolwiek ma swoje uznane i ustalone znaczenie dla potrzeb rozstrzygania sporów prawnych na gruncie prawa cywilnego (w tym zwłaszcza, jeżeli nie przede wszystkim, między stronami zawartej umowy, co w rozpatrywanej sprawie nie ma przecież miejsca, albowiem spór przebiega na innej zupełnie płaszczyźnie), to jednak pozbawione jest tego znaczenia w sprawach ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, a więc w sprawach zupełnie innej, bo publicznoprawnej natury (zob. wyrok NSA z dnia 20 sierpnia 2021 r., sygn. akt II GSK 403/21).
Tym samym, wskazany "wzorzec kontroli" nie był ani adekwatny, ani też przydatny w procesie ustalania podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przepis art. 65 § 2 k.c. w zakresie, w jakim przy badaniu umów daje pierwszeństwo kryterium zgodnego zamiaru stron, nie znajduje bowiem zastosowania przy kwalifikowaniu umów dla potrzeb ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Nie może i nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że – nawet jeżeli taki byłby zgodny zamiar kontrahentów – strony umowy nie mogą oświadczeniem woli kształtować swych publicznoprawnych obowiązków odmiennie, niż wynika to z przepisów administracyjnego prawa materialnego. Autonomia woli stron w zakresie odnoszącym się do kształtowania treści umowy nie może prowadzić do nadawania tej umowie treści odmiennych od tych, które wynikają z przyjętych umową postanowień, a tym samym prowadzić do dowolnego kwalifikowania zawartej umowy, wbrew jej treści oraz wbrew prawu i mieć przesądzający charakter (zob. wyrok NSA z dnia 3 lutego 2021 r., sygn. akt II GSK 1492/18 i przywołane tam orzecznictwo).
Przedstawione podejście koresponduje ze stanowiskiem prezentowanym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z dnia: 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 96/19; 2 czerwca 2017 r., sygn. akt III UK 147/16; 10 stycznia 2017 r., sygn. akt II UK 518/15) – które Sąd w składzie orzekającym w rozpatrywanej sprawie podziela – a mianowicie, że zasada podlegania ex lege ubezpieczeniom społecznym należy do norm o charakterze ius cogens, co prowadzi do wniosku o podleganiu obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z mocy prawa i z tej przyczyny czynność prawna nie może zniwelować powstających na tym tle obowiązków publicznoprawnych, co wobec podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym oznacza również, że decydującej wagi nie można przypisać treści oświadczeń woli stron. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi jedynie w ujęciu formalnym (art. 1 k.p.c.), w ujęciu materialnym mają natomiast charakter spraw z zakresu prawa publicznego, a nie prywatnego, co wyklucza możliwość stosowania do relacji prawnych regulowanych prawem ubezpieczeń społecznych przepisów prawa prywatnego (np. Kodeksu cywilnego).
Wobec tego, że przedmiot postępowania (przedmiot sprawy) oraz zakres postępowania wyjaśniającego wyznaczają i determinują normy prawa materialnego, za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że w rozpatrywanej sprawie – z uwagi na jej przedmiot – zakres postępowania wyjaśniającego wyznaczał art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej.
Wobec treści przywołanego przepisu prawa, zakres postępowania wyjaśniającego w rozpatrywanej sprawie wyznaczały również stosowne przepisy ustawy – Kodeks cywilny.
Z przepisów regulujących umowę o dzieło – najogólniej rzecz ujmując – wynika, że między stronami umowy o dzieło nie występuje jakikolwiek stosunek zależności lub podporządkowania, że przyjmujący zamówienie, zobowiązując się do wykonania dzieła, może współdziałać z zamawiającym, jeżeli współdziałanie to jest potrzebne do wykonania dzieła i nie ciąży na nim zasadniczo obowiązek osobistego wykonania dzieła chyba, że wynika to z umowy o dzieło lub charakteru dzieła, że przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności takiego określenia, pod warunkiem że nie budzi wątpliwości o jakie dzieło chodzi oraz, że cechą konstytutywną dzieła jest samoistność (materialnego lub niematerialnego) rezultatu, a mianowicie – co trzeba podkreślić – że (z chwilą ukończenia dzieła) staje się on niezależny od osoby twórcy i może stanowić samodzielny byt posiadający autonomiczną wartość w obrocie prawnym.
Przedmiotem umowy o dzieło jest więc doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) – bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności – co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje, a istotnym kryterium umożliwiającym odróżnienie umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych, co stanowi jednocześnie charakterystyczny (i dystynktywny) element umowy o dzieło.
Z kolei z przepisów przywołanej ustawy odnoszących się do umów o świadczenie usług, do których odpowiednio mają zastosowanie przepisy o zleceniu wynika – najogólniej rzecz ujmując, w tym także przy uwzględnieniu powyżej przedstawionych uwag – że przedmiotem tychże umów jest wykonywanie lub wykonanie czynności dla innej osoby (osób) i w jej (ich interesie), które polega na zobowiązaniu do starannego działania – z czym łączy się jednocześnie brak uzgodnienia obowiązku osiągnięcia szczegółowo określonego, przyszłego, samoistnego materialnego lub ucieleśnionego materialnie rezultatu, uznawanego za kryterium prawidłowego spełnienia świadczenia głównego przez wykonującego usługę (stąd jest to umowa starannego działania, a nie rezultatu) – a także na osobistym spełnieniu świadczenia przez wykonawcę (usługobiorcę; zleceniobiorcę), przy – co do zasady – oparciu umowy na szczególnym zaufaniu do wykonującego usługę.
Tak zarysowane prawne ramy postępowania, w których zobowiązany był operować organ administracji zwłaszcza, że granica między usługami, a dziełem może "bywać płynna" (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 2000 r., sygn. akt IV CKN 152/00) powodowały, iż ocena przedmiotowych umów z punktu widzenia art. 353¹ k.c. wymagała skutecznego – co trzeba podkreślić – zaprzeczenia przez organ administracji, że układając swą relację w formie umowy o dzieło strony ustaliły ją w sposób odpowiadający właściwości tego stosunku prawnego i wykazania, że łączył je inny stosunek prawny (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2014 r., sygn. akt II UK 454/13).
Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, stanowisko strony skarżącej – co trzeba podkreślić w odpowiedzi na zarzuty z pkt 2 lit. b) i lit. c) petitum skargi kasacyjnej – nie podważa oceny Sądu I instancji odnośnie do "skuteczności zaprzeczenia oraz skuteczności wykazania" przez organ administracji, że sporne w sprawie umowy nie są i nie były umowami o dzieło, to jest umowami o rezultat usługi, lecz umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Nie można bowiem zasadnie zarzucić Sądowi I instancji, ani błędu w podejściu do rozumienia przepisów art. 627 i art. 750 ustawy – Kodeks cywilny, ani też błędu w zakresie odnoszącym się do ich zastosowania, jako wzorców kontroli legalności zaskarżonej decyzji.
Nie tracąc w związku z powyższym z pola widzenia konsekwencji wynikających ze stosowania metody typologicznej, która nakazuje – wobec jej istoty – uwzględnianie cech przeważających (dominujących) w danej umowie w relacji do normatywnych cech danej umowy wynikających z przepisów obowiązującego prawa (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 26 marca 2008 r. sygn. akt I UK 282/07; 5 maja 2010 r., sygn. akt I PK 8/10; 21 czerwca 2017 r., sygn. akt I UK 273/16), za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) – i rzecz jasna, bez względu na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności – co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje.
Uwzględniając znaczenie tego charakterystycznego (i dystynktywnego) elementu umowy o dzieło, o istnieniu którego należy wnioskować na podstawie normatywnej treści art. 638 § 1 k.c., a co za tym idzie na tej podstawie, że sprawdzian, o którym jest mowa w tym przepisie prawa nie jest możliwy do przeprowadzenia, jeżeli – co trzeba podkreślić w opozycji do stanowiska strony w relacji do postanowień spornych w sprawie umów opisujących ich (przywołany powyżej) przedmiot, czego strona nie uwzględnia w dostatecznym stopniu – strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło – albowiem brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat – to za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie – co oczywiste – nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo oraz zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.
Za nie bez znaczenia z punktu widzenia kwalifikowania spornych w sprawie umów, jako umów o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu należy więc również uznać – w tym wobec ich przedmiotu – okoliczności towarzyszące ich wykonaniu przez uczestnika postępowania. W tej mierze – w tym zwłaszcza wobec tego, że w odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie ponosi ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności, albowiem jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy jest oparta na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.) – nie można tracić z pola widzenia, że to strona skarżąca – jako zleceniobiorca – realizowała konkretne prace (usługi) na rzecz podmiotów wskazanych w spornych w sprawie umowach zawartych z uczestnikiem postępowania, któremu zleciła ich wykonanie ([...], [...], [...], [...], [...], [...]).
W tym też kontekście i zarazem w korespondencji do argumentów osadzonych na gruncie cech odróżniających umowę o dzieło od umowy zlecenia (świadczenia usług), za niemniej istotny należałoby uznać i ten argument, że stosunek prawny wynikający z umowy o dzieło nie ma charakteru zobowiązania trwałego (ciągłego). Stanowi bowiem zobowiązanie do świadczenia jednorazowego i to po obu stronach tego stosunku zobowiązaniowego. Zarówno świadczenie zamawiającego jak i wykonawcy dzieła uznawane są za świadczenia jednorazowe, a jego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania i wykonanie dzieła. Czas ten jest zatem z zasady warunkowany właściwościami samego dzieła, determinowany przez jego wykonawcę a nie zamawiającego. Przedmiotem umowy o dzieło jest bowiem – jak podkreślono – doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., sygn. akt II UK 12/14).
Co więcej, co do zasady – w praktyce obrotu gospodarczego – przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest – co wymaga podkreślenia w opozycji do stanowiska strony, która przywołując w uzasadnieniu skargi kasacyjnej szereg judykatów sądowych nie uwzględnia jednak w dostatecznym stopniu istoty prezentowanych w nich ocen i poglądów prawnych, które dowodzą jednak tezy przeciwnej niż prezentowana przez stronę – czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności ma prowadzić do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu.
Przy umowie o dzieło chodzi bowiem właśnie o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności, a odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku niezrealizowania celu umowy, jest odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności, o czym była mowa powyżej. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390 – 391).
W tym też kontekście w orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że zobowiązanie z art. 627 k.c. polega na wykonaniu nie jakiegokolwiek dzieła, ale – co trzeba podkreślić, albowiem strona skarżąca nie uwzględnia tego w dostatecznym stopniu – na wykonaniu dzieła oznaczonego. Nie ma przy tym wątpliwości, że "oznaczenie" następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych, co wobec oczekiwanych przez zamawiającego cech dzieła – wykonywanego na jego indywidualne zamówienie, kształtowanego według jego potrzeb lub upodobań – i wobec ekwiwalentności świadczeń stron umowy o dzieło jest uzasadnione i motywowane tym, aby umożliwić przyjmującemu zamówienie dokonanie prawidłowej oceny w zakresie odnoszącym się do nakładów (czasu i pracy) potrzebnych do wykonania dzieła oraz ryzyk związanych z osiągnięciem danego rezultatu w relacji do odpowiedniego (równoważnego) wynagrodzenia.
O ile więc, przy umowie zlecenia nacisk położono nie na "oznaczenie" efektu, ale na "określenie" kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu – a więc tak właśnie, jak w rozpatrywanej sprawie, o czym trzeba wnioskować na podstawie przywołanego powyżej opisu przedmiotu umów zawartych przez stronę z uczestnikiem postępowania – o tyle, w umowie o dzieło doszło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny, a w tej mierze ważne jest, że między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności. Nie można zrealizować dzieła, jeśli nie zostało ono umownie wytyczone. W przeciwnym razie, niemożliwe będzie poddanie "dzieła" sprawdzianowi w zakresie wad fizycznych. Właściwości te nie są natomiast udziałem umowy zlecenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 stycznia 2017 r., sygn. akt III UK 53/16).
Z przywołanych powyżej opisów przedmiotu spornych w sprawie umów nie sposób jest zrekonstruować istnienia sprawdzalnych parametrów uzgodnionego dzieła, a tym samym jego rezultatu, z góry określonego, samoistnego (w przedstawionym powyżej rozumieniu tej samoistności), materialnego lub niematerialnego, obiektywnie osiągalnego oraz w danych warunkach pewnego, to jest stanowiącego efekt pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wykluczał możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady. W rozpatrywanej sprawie, wobec przedmiotu spornych umów przeprowadzenie sprawdzianu, o którym stanowi art. 638 § 1 k.c. z całą pewnością nie było możliwe, a wręcz było wykluczone. Zwłaszcza, gdy ponownie podkreślić, że między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności.
Uwzględniając powyższe, za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że działanie przyjmującego zamówienie (uczestnika postępowania) było poddane reżimowi starannego działania, a jego celem nie było osiągnięcie – rozumianego w przedstawiony powyżej sposób – rezultatu. Zwłaszcza, że nie został on uzgodniony w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle art. 627 k.c., o czym trzeba wnioskować – jak wielokrotnie podkreślono powyżej – na podstawie opisu przedmiotu spornych umów.
W świetle przedstawionych argumentów oraz w relacji do przedmiotu spornych w sprawie umowy trzeba stwierdzić, że podjęte w ich wykonaniu czynności i działania nie miały cech twórczych indywidualizujących dzieło, jako ich rezultat (por. również np. wyroki NSA z dnia: 16 kwietnia 2026 r., sygn. akt II GSK 1583/25; 13 listopada 2025 r., sygn. akt II GSK 297/22).
W rekapitulacji przedstawionych argumentów należało więc stwierdzić, że zarzuty skargi kasacyjnej nie podważają zgodności z prawem zaskarżonego wyroku, albowiem nie zostały oparte na usprawiedliwionych podstawach.
W związku z powyższym, Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 184 w związku z art. 204 pkt 1 p.p.s.a. orzekł, jak w sentencji wyroku.
- - ---------------------- 16